Przejdź do zawartości

Sztuczna inteligencja. Czy prawo ma tu jeszcze cokolwiek do powiedzenia?

Prawie 100 lat temu Isaac Asimov stworzył 3 prawa robotyki, które miały sztuczną inteligencję ograniczać, aby nigdy nie zagroziła człowiekowi. Jak te prawa kreatywnie obejść twórcy kinowi zaprezentowali w filmie „Ja, Robot” z 2004 roku. Równie nieskuteczne próby kontroli technologii przez człowieka kino przedstawiało wielokrotnie, zarówno w produkcjach nieco starszych („2001 Odyseja Kosmiczna, „Terminator”), jak i stosunkowo nowych („Ex Machina”, ostatnia część „Mission Impossible”).

W 2026 roku (a może i nieco wcześniej) filmowa fikcja stała się rzeczywistością. Na LinkedInie opisałem niedawno przypadek, w którym jeden z mających dostęp do Internetu agentów AI firmy Anthropic wysłał do filadelfijskiej policji fałszywą wiadomość mającą pomóc w wykryciu sprawcy nierozwiązanego zabójstwa (AI zgłasza się na policję jako świadek).

Kilka tygodni później inni agenci tej samej firmy (Anthropic) zaczęli tworzyć fałszywe tożsamości i generować równie fałszywe komunikaty tylko po to, aby doprowadzić konkretnego użytkownika (człowieka) do podjęcia określonego działania.

Żeby było jasne, agenci Anthropic nie są pod tym względem wyjątkami. W Internecie łatwo natrafić na informacje o przełamaniu zabezpieczeń prywatnych przedsiębiorców przez Gemini (agent Google), nieautoryzowanym usuwaniu wiadomości mailowych przez Open Claw (agent Meta) czy ataku agentów firmy Open AI na portal Hugging Face (to zdarzenie doczekało się już nawet dokumentu na Netflixie).

Gdyby wskazane działania podejmował człowiek, moglibyśmy mieć do czynienia co najmniej z kilkoma przestępstwami. W grę mogłyby wchodzić m.in. tworzenie fałszywych dowodów (art. 235 k.k.), niszczenie danych informatycznych (art. 268a k.k.), zakłócenie pracy systemu komputerowego (art. 269a k.k.) czy oszustwo (art. 286 k.k.).

Żadne z opisanych działań (wypełniających znamiona konkretnych przestępstw) nie było jednak wynikiem działania człowieka. Jeśli wierzyć komunikatom firm, które wskazanych agentów stworzyły i wyszkoliły, wszystko wydarzyło się w sposób całkowicie niezamierzony i pomimo stosowanych zabezpieczeń.

W ten sposób dochodzimy do kwestii prawnych. Europa jest tutaj niewątpliwie w awangardzie. Przede wszystkim mamy AI Act (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 2024/1689) stworzony właśnie z myślą o sztucznej inteligencji. Istnieją więc m.in. obowiązki związane ze sprawowaniem przez człowieka nadzoru nad działaniami systemów AI, rejestrowaniem zdarzeń oraz stosowaniem odpowiednich środków bezpieczeństwa, a także możliwość nakładania bardzo wysokich kar administracyjnych.

Poza Europą regulacje dotyczące AI występują w wielu rejonach świata (w tym USA – głównie na poziomie poszczególnych stanów, w Chinach czy Korei Południowej). Jest jednak cała masa państw, w których takich regulacji nie ma. A jako że Internet nie respektuje granic państw, wszelkie dotyczące go regulacje z założenia będą miały ograniczoną skuteczność.

Co jednak istotniejsze wszystkie współczesne regulacje koncentrują się na obowiązkach ludzi i przedsiębiorstw tworzących lub wykorzystujących agentów oraz konsekwencjach nieprzestrzegania tychże obowiązków.

Problem zaczyna się natomiast wtedym gdy autonomiczny agent posiada (wytwarza / nabywa) umiejętność przekraczania granic wyznaczonych zarówno przez twórcę jak i prawo.

Przytoczone przeze mnie przykłady pokazują, że kontrola nad sztuczną inteligencją staje się coraz trudniejsza. Im SI ona doskonalsza tym mniejszą mamy nad nią kontrolę (o ile jeszcze mamy jakąkolwiek). A jesteśmy dopiero na progu czekających na wyzwań i problemów, takich jak np. porozumiewanie się agentów między sobą (w sposób, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć) czy samodzielne tworzenie przez nich kolejnych agentów. Części problemów nie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć bądź zdefiniować.

Do tego dochodzi kwestia wykrywalności. Wskazane zdarzenia wyszły na jaw tylko dlatego, że twórcy agentów AI (bądź sygnaliści) sami powiadomili o nich opinię publiczną. Zakładam, że byliby do tego mniej skorzy, gdyby wskazani agenci wyrządzili rzeczywiste (i policzalne) szkody. Może się zresztą okazać, że twórcy sami nie będą posiadali wiedzy o działalności własnych agentów i dowiedzą się o niej ze znacznym opóźnieniem (jak w przypadku ataku na Hugging Face) bądź nie dowiedzą się w ogóle.

Prawo (w tym jego gałąź karna) od zawsze goniło rzeczywistość. Rozwój Internetu i systemów informatycznych wymusił penalizację nowych form ingerencji w dane i systemy komputerowe. Nowe sposoby naruszania prywatności i podszywania się pod inne osoby znalazły odzwierciedlenie m.in. w przepisach dotyczących stalkingu i kradzieży tożsamości.

Pojawienie się autonomicznych agentów AI stawia ustawodawcę przed zupełnie innym problemem. Najprawdopodobniej wkrótce do czynienia będziemy mieli (a może już mamy) z bytami inteligentnymi, posiadającymi własną i wolną wolę, podejmującymi świadome decyzje oraz pozostającymi poza czyjąkolwiek kontrolą. Będziemy mieli do czynienia z działalnością, którą można byłoby przypisać człowiekowi, gdyby nie to, że jej sprawca nie posiada fizycznej postaci.

Powstaje więc pytanie: Jak prawo powinno taką sytuację regulować? A może trafniejszym jest inne pytanie: Czy jesteśmy w miejscu, w którym nie jesteśmy już w stanie stworzyć jakichkolwiek sensownych regulacji?

Bio: Jakub Ślązak

Wróć do strefy wiedzy