Przejdź do zawartości
21 września 2026

Reprezentacja łączna a rezygnacja członków zarządu. Paraliż czy pozorny problem?

Ogólna zasada reprezentacji spółki

Punktem wyjścia do rozważań jest art. 205 § 1 Kodeksu spółek handlowych, który mówi nam, że jeżeli zarząd jest wieloosobowy, sposób reprezentowania określa umowa spółki. Jeżeli umowa spółki nie zawiera zaś żadnych postanowień w tym zakresie, do składania oświadczeń w imieniu spółki wymagane jest współdziałanie dwóch członków zarządu albo jednego członka zarządu łącznie z prokurentem. Co istotne, przepis ten nie odnosi się w ogóle do zarządu jednoosobowego. W takim przypadku ustawodawca wychodzi z założenia, że jedyny członek zarządu reprezentuje spółkę zawsze samodzielnie.

Gdy umowa spółki przewiduje wyłącznie reprezentację łączną

W wielu umowach spółek można spotkać postanowienia, zgodnie z którymi do składania oświadczeń w imieniu spółki wymagane jest współdziałanie dwóch członków zarządu albo członka zarządu i prokurenta – jest to zatem nic innego jak powtórzenie ustawowego modelu. Problem pojawia się wówczas, gdy wskutek rezygnacji, odwołania lub wygaśnięcia mandatu jednego z członków zarządu w organie pozostaje tylko jedna osoba. Powstaje wtedy pytanie, czy spółka nadal może być skutecznie reprezentowana, czy też mamy do czynienia z tzw. organem kadłubowym.

Dominujące stanowisko doktryny i orzecznictwa przyjmuje jednak, że zasady reprezentacji łącznej odnoszą się wyłącznie do sytuacji, w której zarząd ma charakter wieloosobowy. Jeżeli natomiast w zarządzie pozostaje tylko jeden członek, jest on uprawniony do samodzielnej reprezentacji spółki. Odmienny pogląd prowadziłby do trudnego do zaakceptowania wniosku, że każda rezygnacja lub śmierć członka zarządu mogłaby skutkować paraliżem działalności spółki do czasu uzupełnienia składu organu, które z różnych względów mogłoby być utrudnione.

Co dzieje się, gdy liczba członków zarządu spada poniżej wymaganego minimum?

Ciekawsze zagadnienie pojawia się wtedy, gdy umowa spółki stanowi, że zarząd składa się przykładowo z trzech do pięciu członków. Jeżeli jeden z nich złoży rezygnację i w zarządzie pozostaną tylko dwie osoby, skład organu staje się niezgodny z postanowieniami umowy spółki.

W doktrynie taki stan określa się często mianem „organu kadłubowego”. Samo pojęcie nie jest jednak zdefiniowane w przepisach i od wielu lat stanowi przedmiot różnego typu rozważań.

Według bardziej rygorystycznego poglądu organ, którego skład jest mniejszy niż wymagany przez umowę spółki nie powinien wykonywać wszystkich swoich kompetencji, ponieważ nie odpowiada modelowi organizacyjnemu przyjętemu przez wspólników w umowie. W skrajnych przypadkach prowadziłoby to zatem do podważania skuteczności czynności podejmowanych przez pozostałych członków zarządu, mimo, że działaliby w liczbie wymaganej umową.

Stanowisko to jest jednak coraz częściej krytykowane w doktrynie. Współcześnie przeważa pogląd, zgodnie z którym samo naruszenie postanowień umowy spółki dotyczących liczebności zarządu nie prowadzi automatycznie do utraty zdolności reprezentacyjnej przez ten organ. Innymi słowy, fakt, że zarząd działa w składzie mniejszym od przewidzianego w umowie spółki nie oznacza jeszcze, że spółka nie może być skutecznie reprezentowana.

W praktyce przyjmuje się raczej, że taki stan powinien zostać usunięty poprzez niezwłoczne uzupełnienie składu zarządu, jednak do czasu jego uzupełnienia spółka co do zasady nie zostaje pozbawiona możliwości działania. Ograniczenia dotyczą prowadzenia spraw spółki, a zatem na przykład możliwości podejmowania uchwał, a nie reprezentowania spółki na zewnątrz.

Czy jedynego członka zarządu można zmusić do działania z prokurentem?

Szczególne wątpliwości budzi sytuacja, w której umowa spółki przewiduje reprezentację przez członka zarządu działającego łącznie z prokurentem. W praktyce niekiedy można spotkać się z poglądem, że skoro takie zasady zostały wprost przewidziane w umowie spółki, to powinny obowiązywać również wtedy, gdy w zarządzie pozostaje tylko jedna osoba. Prowadziłoby to jednak do wniosku, że jedyny członek zarządu nie może samodzielnie reprezentować spółki i każdorazowo musi współdziałać z prokurentem.

Stanowisko to nie znajduje jednak uznania ani w poglądach doktryny, ani w orzecznictwie. Przyjmuje się bowiem, że reguła działania członka zarządu łącznie z prokurentem może funkcjonować wyłącznie w ramach zarządu wieloosobowego. Jeżeli natomiast w skład zarządu wchodzi tylko jedna osoba, staje się ona uprawniona do samodzielnej reprezentacji spółki, niezależnie od treści postanowień odnoszących się do reprezentacji łącznej.

Pogląd ten został jednoznacznie potwierdzony w orzecznictwie Sądu Najwyższego, który wskazał, że ograniczanie prawa jedynego członka zarządu do samodzielnego reprezentowania spółki poprzez ustanowienie obowiązku działania wspólnie z inną osobą, w szczególności prokurentem, jest bezskuteczne. W przeciwnym razie możliwość działania spółki byłaby uzależniona od istnienia dodatkowej osoby niebędącej członkiem organu, co mogłoby prowadzić do faktycznego sparaliżowania jej działalności.

Innymi słowy, jeżeli w spółce pozostaje jeden członek zarządu, nie jest możliwe skuteczne „ograniczenie” jego prawa do reprezentacji poprzez np. wymaganie współdziałania z prokurentem. W takim przypadku jedyny członek zarządu reprezentuje spółkę samodzielnie, nawet jeżeli umowa spółki przewiduje dla zarządu wieloosobowego model reprezentacji łącznej.

Podsumowanie

Nie każda sytuacja, w której zarząd funkcjonuje w składzie mniejszym niż przewidziany w umowie spółki, prowadzi automatycznie do paraliżu decyzyjnego lub utraty zdolności reprezentacyjnej przez spółkę. Choć w doktrynie można spotkać poglądy odwołujące się do koncepcji tzw. organu kadłubowego, obecnie przeważa stanowisko, zgodnie z którym pozostali członkowie zarządu zachowują uprawnienie do reprezentacji spółki, nawet jeśli skład organu nie odpowiada modelowi przewidzianemu w umowie spółki. Oczywiście taki stan powinien zostać możliwie szybko usunięty poprzez powołanie brakujących członków zarządu, jednak do tego czasu spółka co do zasady nie zostaje pozbawiona możliwości uczestniczenia w obrocie gospodarczym.

Szczególnie istotne jest również to, że jedynego członka zarządu nie można skutecznie zobowiązać do działania wspólnie z prokurentem. Zasady reprezentacji łącznej, w tym model członek zarządu i prokurent, odnoszą się wyłącznie do zarządu wieloosobowego. Przyjęcie odmiennego poglądu prowadziłoby do sytuacji, w której możliwość działania spółki byłaby uzależniona od istnienia dodatkowej osoby niebędącej członkiem jej organu, co mogłoby skutkować faktycznym paraliżem działalności. W konsekwencji, jeżeli w zarządzie pozostaje tylko jedna osoba, reprezentuje ona spółkę samodzielnie, niezależnie od postanowień umowy spółki przewidzianych dla zarządu wieloosobowego.

bio: Dawid Sroka

Wróć do strefy wiedzy