Przejdź do zawartości
16 września 2026
Procesowy

Spółka zarabia milion, ojciec wykazuje 8.000 zł dochodu. Od czego sąd ustali alimenty?

W sprawach alimentacyjnych z przedsiębiorcami bardzo często pojawia się ten sam problem. Z dokumentów wynika, że rodzic zarabia stosunkowo niewiele. Tymczasem jest wspólnikiem dobrze prosperującej spółki, korzysta z samochodu klasy premium, regularnie wyjeżdża za granicę, a jego poziom życia nijak nie pasuje do dochodu, który deklaruje przed sądem. Czy w takiej sytuacji wystarczy pokazać PIT i powiedzieć: „Tyle zarabiam. Od tej kwoty proszę liczyć alimenty”? Niekoniecznie.

Alimentów nie ustala się wyłącznie na podstawie dochodu

To jedna z podstawowych zasad spraw alimentacyjnych. Zgodnie z art. 135 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zakres alimentów zależy nie tylko od usprawiedliwionych potrzeb dziecka, ale również od możliwości zarobkowych i majątkowych rodzica. A możliwości to nie zawsze to samo co dochód rzeczywiście wykazany w dokumentach.

W orzecznictwie od lat przyjmuje się, że chodzi również o dochody, które zobowiązany mógłby osiągać przy pełnym wykorzystaniu swoich możliwości zawodowych i majątkowych. I właśnie przy przedsiębiorcach zaczyna robić się ciekawie.

Spółka zarobiła milion. Czy to znaczy, że wspólnik zarobił milion?

Byłoby pięknie, ale nie można postawić między tym znaku równości, także odpowiedź brzmi „Nie”. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością jest odrębnym podmiotem. Jej pieniądze nie są prywatnymi pieniędzmi wspólnika. Podobnie jest z zyskiem. Sam fakt, że spółka zakończyła rok z milionem złotych zysku, nie oznacza jeszcze, że wspólnik otrzymał ten milion albo nawet przysługującą mu proporcjonalnie jego część. Prawo do konkretnej dywidendy powstaje dopiero po spełnieniu warunków przewidzianych w przepisach prawa spółek i podjęciu odpowiedniej uchwały o przeznaczeniu zysku do podziału. Dlatego w sprawie o alimenty nie można po prostu wziąć zysku spółki, podzielić go przez liczbę wspólników i uznać otrzymanej kwoty za ich dochód. Ale na tym analiza nie powinna się kończyć.

Sąd bierze pod uwagę całą sytuację finansową rodzica

Wyobraźmy sobie inną sytuację: ojciec posiada 90% udziałów w spółce. Jest członkiem jej zarządu i w praktyce kontroluje przedsiębiorstwo. Spółka od kilku lat generuje wysokie zyski, ale większość z nich pozostaje w spółce. Ojciec wypłaca sobie natomiast wynagrodzenie w wysokości 8.000 zł miesięcznie. Czy w procesie alimentacyjnym jedyną interesującą sąd liczbą powinno być te 8.000 zł?

Ponownie – niekoniecznie.

Sąd bada bowiem możliwości zarobkowe i majątkowe rodzica, a nie wyłącznie jedną pozycję znajdującą się na jego liście płac. Znaczenie może mieć struktura jego majątku, posiadane udziały, rzeczywista pozycja w spółce, sposób wynagradzania, wcześniejsze wypłaty dywidend, świadczenia otrzymywane od spółki czy rzeczywisty poziom życia.

Przedsiębiorca wymaga innego spojrzenia na dowody

W przypadku pracownika sytuacja jest zwykle prostsza. Umowa o pracę, zaświadczenie o zarobkach, PIT, wyciąg z rachunku – i mamy stosunkowo czytelny obraz sytuacji finansowej. Przy właścicielu czy wspólniku spółki te dokumenty mogą być dopiero początkiem.

Czasem istotniejsze od odpowiedzi na pytanie „ile wynosi wynagrodzenie?” jest ustalenie: jak funkcjonuje spółka, kto ją rzeczywiście kontroluje, czy wypłacała dywidendy, jakie świadczenia otrzymuje wspólnik i czy deklarowany przed sądem poziom dochodów odpowiada jego rzeczywistym możliwościom. Nie chodzi przy tym o automatyczne utożsamienie majątku spółki z majątkiem wspólnika. Chodzi o coś zupełnie innego: rzetelne ustalenie sytuacji ekonomicznej rodzica.

PIT to dowód. Nie odpowiedź na wszystkie pytania

W sprawie alimentacyjnej przedsiębiorcy często skupiamy się na liczbach. Ale czasami równie istotne jest to, kto o tych liczbach decyduje. Czym innym jest wspólnik posiadający kilka procent udziałów, który nie ma wpływu na decyzję o pozostawieniu zysku w spółce. Czym innym zaś wspólnik większościowy, który jednocześnie zarządza spółką i ma realny wpływ na sposób dystrybucji wypracowanych przez nią środków.

Dlatego sprawa alimentacyjna, w której jeden z rodziców jest przedsiębiorcą, potrafi szybko przestać być wyłącznie sprawą z zakresu prawa rodzinnego. Żeby właściwie ocenić jego możliwości alimentacyjne, czasem trzeba najpierw zrozumieć jego biznes. Z czym niestety sądy często mają problem.

Wróć do strefy wiedzy