Aleksandra Góra
AI w sądzie. Pomocnik czy zagrożenie dla wiarygodności?
Jeszcze niedawno pytania o sztuczną inteligencję w kancelarii pojawiały się raczej od święta. Dziś słyszę je coraz częściej: „Pani Mecenas, ChatGPT napisał mi pozew”, „Czy mogę pokazać sądowi nagranie poprawione przez AI?”, „Mam screeny, ale druga strona twierdzi, że są wygenerowane”.
AI weszła do naszego życia na dobre. I sama w sobie nie jest problemem, przeciwnie, potrafi naprawdę ułatwić pracę. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy traktować ją jak kogoś, kto myśli za nas, zna sprawę i bierze za wszystko odpowiedzialność.
AI może pomóc, ale nie ponosi odpowiedzialności
Coraz więcej osób korzysta z AI przy pisaniu pism procesowych, odpowiedzi na wezwania czy projektów ugód. I uczciwie: jako pierwszy szkic albo sposób na uporządkowanie myśli może to być całkiem pomocne. Trzeba jednak pamiętać o jednej podstawowej rzeczy: za treść takiego pisma odpowiada człowiek, nie program.
Sztuczna inteligencja nie zna akt Twojej sprawy. Nie wie, jakie dowody już złożono, co dokładnie jest sporne, ani jak do podobnych spraw podchodzi konkretny sąd. Do tego potrafi z pełnym przekonaniem podać informacje, które brzmią świetnie, ale z rzeczywistością nie mają zbyt wiele wspólnego. Dlatego pismo z AI dobrze potraktować jak roboczy szkic, a nie gotowy dokument do zaniesienia do sądu.
Coraz trudniej odróżnić prawdziwe dowody od fałszywych
I tu robi się naprawdę ciekawie. Przy użyciu ogólnodostępnych narzędzi można dziś poprawić zdjęcie, zmienić głos na nagraniu, stworzyć realistyczną rozmowę albo wygenerować obraz sytuacji, która nigdy się nie wydarzyła.
Czy to znaczy, że sądy przestaną wierzyć zdjęciom, nagraniom i screenom? Nie. To znaczy raczej, że coraz ważniejsze będzie to, skąd dowód pochodzi, czy pasuje do reszty materiału i czy da się sprawdzić jego autentyczność. Sam zrzut ekranu może już nie wystarczyć, zwłaszcza jeśli druga strona skutecznie podważy jego wiarygodność.
W sprawach rodzinnych emocje sprzyjają nadużyciom
Rozwód, opieka nad dzieckiem czy alimenty to sprawy, w których emocje potrafią wejść na bardzo wysoki poziom. Wtedy łatwo pojawia się pokusa, żeby dowód trochę „podkręcić” albo przygotować materiał, który pokaże drugą stronę w możliwie najgorszym świetle.
Zdarzało się już nawet, że strony korzystały z Chata nie dopiero przy pisaniu pisma do sądu, ale wcześniej, w zwykłej korespondencji SMS z byłym partnerem. Wiadomość wygląda wtedy jak spontaniczna, osobista reakcja, choć w praktyce może być starannie wygenerowana albo poprawiona tak, żeby później dobrze wyglądała jako dowód. To droga bardzo ryzykowna.
Jeżeli sąd uzna, że materiał został zmanipulowany albo ma wprowadzać w błąd, problem nie kończy się na jednym dowodzie. Może ucierpieć wiarygodność całej strony. A w sądzie to naprawdę ma znaczenie bo nawet dobre argumenty tracą siłę, jeśli osoba, która je przedstawia, przestaje być wiarygodna.
A co z pismami pisanymi przez AI?
Nie ma przepisu, który zakazywałby korzystania z narzędzi takich jak ChatGPT. Samo korzystanie z AI nie jest więc problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś bezrefleksyjnie kopiuje wygenerowaną treść i podpisuje się pod nią, jakby naprawdę wiedział, co tam jest.
W swojej praktyce spotykam pisma pełne nieistniejących przepisów, błędnych interpretacji, cytatów z nieistniejących wyroków sądowych, które brzmią profesjonalnie i idealnie pasują pod założoną koncepcję autora (czasem są tak świetne, że sama chciałabym, żeby naprawdę istniały), albo argumentów kompletnie oderwanych od konkretnej sprawy. Czasem wystarczy kilka minut rozmowy, żeby było jasne, że autor dokumentu nawet go porządnie nie przeczytał przed złożeniem.
Sąd, podobnie jak pełnomocnik drugiej strony, zwykle szybko to wyłapuje.
Czy AI zmieni prowadzenie spraw rodzinnych?
Moim zdaniem tak. Ale spokojnie, nie dlatego, że zastąpi adwokatów. Zmieni raczej sposób patrzenia na dowody. Większe znaczenie będzie miała ich autentyczność, źródło i spójność z pozostałym materiałem. Jednocześnie AI będzie coraz częściej używana jako narzędzie pomocnicze do porządkowania informacji, analizy dokumentów czy przygotowywania roboczych projektów. Ale decyzje procesowe, strategia i ocena ryzyka nadal zostają po stronie człowieka.
Na koniec warto dodać, że sztuczna inteligencja jest trochę jak bardzo sprawny asystent. Może przyspieszyć pracę, podsunąć pomysł i pomóc uporządkować informacje. Nie zastąpi jednak doświadczenia, znajomości prawa ani odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
Jeśli korzystasz z AI, rób to świadomie. A jeśli chcesz wykorzystać materiał wygenerowany albo poprawiony przez sztuczną inteligencję jako dowód w sądzie, naprawdę warto dwa razy zastanowić się, czy taki materiał pomoże Twojej sprawie, czy wręcz przeciwnie. Bo w sądzie nadal liczy się przede wszystkim jedno. Wiarygodność.