Aleksandra Góra
5 mitów o zwierzętach po rozstaniu, które mogą skończyć się konfliktem
Rozwód lub rozstanie to zwykle rozmowy o dzieciach, alimentach, mieszkaniu czy podziale majątku. Ale coraz częściej pojawia się też inne pytanie: „Co z psem? Co z kotem?”
Dla wielu osób zwierzę jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Problem w tym, że emocjonalne podejście nie zawsze idzie w parze z tym, jak podobne sytuacje są oceniane prawnie. W efekcie wokół zwierząt po rozstaniu narosło sporo mitów – a te potrafią szybko przerodzić się w konflikt.
Mit 1: Zwierzę zostaje z osobą, która bardziej je kocha
Brzmi sprawiedliwie. W praktyce – nie zawsze ma to decydujące znaczenie.
Po rozstaniu często padają argumenty – to ja chodziłem do weterynarza, ja wychodziłam na spacery, pies jest bardziej przywiązany do mnie! I to może być prawda, ale…
…emocjonalna więź ze zwierzęciem – oczywiście – jest bardzo ważna, ale sama w sobie nie rozwiązuje sporu. Konflikty dotyczące zwierząt bywają dużo bardziej skomplikowane niż może się wydawać.
Mit 2: Skoro ja zapłaciłem za psa lub kota, sprawa jest zamknięta
Zakup zwierzęcia nie zawsze kończy dyskusję. Szczególnie gdy zwierzę funkcjonowało przez lata jako część wspólnego życia, a oboje partnerzy angażowali się w opiekę i utrzymanie.
Paragon czy umowa zakupu mogą mieć znaczenie, ale nie zawsze kończą konflikt tak szybko, jak wydaje się jednej ze stron. Znacznie ma kiedy piesek został kupiony, z jakich środków, czy przez przypadek nie był to prezent dla konkretnego małżonka.
W jedynym z podziałów majątku, które ostatnio prowadziłam pojawiła się właśnie sprawa pieska. Piesek, jak w zasadzie każdy piesek, przesłodki. Jako, że był to pies rasowy miał określoną wartość i pojawił się jako jeden z „przedmiotów” do podziału. Do pieska przywiązana była cała rodzina, do której trafił na 2 tygodnie przed zawarciem przez partnerów związku małżeńskiego. Oficjalnie kupił go przyszły mąż i wręczył jako prezent ślubny żony – już po zawarciu związku małżeńskiego. Jak myślicie, komu w podziale przypadł piesek?
Mit 3: Po rozwodzie można ustalić opiekę naprzemienną nad psem/kotem jak nad dzieckiem
I tak, i nie.
Tydzień u jednego, a potem u drugiego? Święta na zmianę, wakacje według grafiku? Jeśli z byłym partnerem uda wypracować się harmonogram opieki nad zwierzakiem to super! Współpraca to podstawa. I wszystko może hulać do czasie, aż pozostają oni zgodni.
Gorzej, jeśli takiej współpracy nie ma. Prawo nie przewiduje przepisów, umożliwiających orzeczenie nad zwierzakiem opieki naprzemiennej, ani opieki nad zwierzakiem w ogóle. Czworonożny członek rodziny jest według prawa traktowany jak rzecz i w rozwodzie sąd się o nim nie wypowie.
I tutaj – to naprawdę może działać. Nie raz spotkałam się z sytuacją, kiedy w porozumieniu małżonków co do rozstania pojawiała się kwestia pieska, czy kotka. Z tym, że „opieka naprzemienna” wchodziła w grę tylko przy piesku. Kotków raczej się do zmiany miejsca zamieszkania nie zmusza, ale (!) ustalałam już grafik odwiedzin u Mruczka, pokrywania kosztów opieki medycznej i opieki w czasie nieobecności opiekuna stale z Mruczkiem zamieszkującego. Sąd absolutnie tymi ustaleniami zainteresowany nie był, ale dla byłych partnerów miało to ogromne znaczenie.
Mit 4: Dziecko mieszka ze mną, więc automatycznie Fafik też zostaje!
To kolejny, częsty argument.
Rodzic zakłada, że skoro dziecko jest związane emocjonalnie ze zwierzęciem, sprawa jest oczywista. Ale tylko z pozoru. Sytuacje rodzinne bywają dużo bardziej złożone, a jak pisałam wyżej – emocje to nie wszystko.
Mit 5: Kto w rozwodzie myśli o psie? Takie spory zdarzają się rzadko!
Ano…nie. Wręcz przeciwnie. Dla wielu osób to, kto przejmie opiekę nad ukochanym zwierzakiem to jeden z bardziej emocjonalnych elementów rozstania. Konflikt nie dotyczy tutaj wyłącznie psa czy kota. Chodzi o przywiązanie, codzienności i przywiązania, które właśnie się kończy.
Nie będę ukrywać, że zwierzak (tak jak niestety czasem dziecko) traktowane jest jako broń przeciwko byłemu partnerowi.
Jeszcze kilka lat temu konflikty na tle zwierząt domowych mogły wydawać się nietypowe. A dzisiaj? Coraz więcej osób traktuje zwierzaki jak pełnoprawnych członków rodzin. Chyba każdy z nas doskonale zna – coraz częściej pojawiające się – określnie „psiecko”? I o takie psiecko bardzo często toczy się ostra walka. W takich sytuacjach obiegowe przekonania rzadko pomagają. Częściej prowadzą do nieporozumień i pogłębiają konflikt.